Parafia pw. Św. Bartłomieja Apostoła w Szczekocinach

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Główna Zmartwychwstanki Podsłuchane u sióstr Matka Celina – cud świętości

Matka Celina – cud świętości

Email Drukuj PDF

1. Chciałabym opowiedzieć Wam o wielkim cudzie świętości;

  • o cudzie świętości, do którego powołany jest każdy z nas,
  • o cudzie świętości, który miał miejsce w naszym zgromadzeniu.

2. Jestem Zmartwychwstanką. Mówią, że pierwszą Zmartwychwstanką była św. Maria Magdalena, a to dlatego, że jako pierwsza w cudowny sposób spotkała się ze Zmartwychwstałym: bo kiedy tak stała nad grobem Jezusa i płakała usłyszała słowa: „Mario udaj się do moich braci i powiedz im, że Ja żyję”.

Ta cudowna obecność i działanie Boga w świecie, ma miejsce również i dziś na naszej ziemi. Do każdego z nas Jezus zwraca się po imieniu i wzywa do cudownej świętości.


3. Drugą Zmartwychwstanką była Celina Borzęcka założycielka Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego, a kolejne to my tu obecne i mamy nadzieję, że nie ostatnie.
Kiedy opowiadałam o Matce Celinie mojej rodzonej siostrze, mężatce i matce trójki dzieci stwierdziła: wiesz, to ja też mam jeszcze szansę. To oczywiście był żart, ale coś w tym jest. Moja siostra ma szansę zostać świętą na wzór M. Celiny.


4. Celina Borzęcka urodziła się w 1833 roku na kresach dawnej Rzeczypospolitej w Antowilu k. Orszy dzisiejsze tereny Białorusi. Mając 20 lat chciała iść do klasztoru, ale posłuszna woli rodziców wyszła za mąż za starszego od siebie o 12 lat Józefa. Urodziła czworo dzieci, z których dwoje zmarło. Po 21 latach szczęśliwego małżeństwa umiera również jej mąż dotknięty paraliżem. Celina do końca sama opiekowała się małżonkiem. Po jego śmierci zajęła się troskliwą opieką i wychowaniem dwóch córek: Celinki i Jadwini. Wówczas w jej sercu na nowo odżyło pragnienie poświęcenia swego życia Bogu. Na pierwszym miejscu stawia jednak dzieci. W trosce o ich wszechstronne wykształcenie i wychowanie wyjeżdża do Rzymu. Tam spotyka o. Piotra Semenenkę współzałożyciela Księży Zmartwychwstańców.
O. Piotr stał się jej spowiednikiem i kierownikiem duchowym w poszukiwaniu drogi realizacji swego zakonnego powołania.
Z czasem starsza córka wychodzi za mąż, a młodsza Jadwiga staje u boku swej matki. W 1882 roku wraz z kilkoma kandydatkami  rozpoczynają w Rzymie życie wspólne jako Zmartwychwstanki, a w 1891 roku również razem składają śluby wieczyste oraz otwierają pierwszy dom w Polsce – Kęty, Częstochowa i inne.


5. Dziś – po 116 latach istnienia naszego zgromadzenia, założonego przez Matkę Celinę, po szczegółowym zbadaniu jej życia Kościół postanowił wynieść ją na ołtarze i ogłosić światu, iż jest człowiekiem świętym, godnym do naśladowania oraz że przez jej wstawiennictwo możemy wypraszać u Boga wiele łask
i cudów.


6. W czym możemy ją naśladować? Na czym polega cud jej świętości?


7. Odpowiedzi na to pytanie udzieli nam min. świadectwo jej życia oraz słowa modlitwy o łaski i cuda wstawiennictwem sługi Bożej M. Celiny Borzęckiej. Modlitwę tą znajdziemy na obrazkach, które będzie można zabrać przy wyjściu z Kościoła, jak również inne materiały dotyczące jej życia.


8. Celina jest wzorem dla nas wszystkich, gdyż doświadczając niemal wszystkich możliwych stanów życia potrafiła przeżywać je w sposób święty tj. zgodnie z planem Bożym co do swej osoby.
Będąc młodą dziewczyną, żoną, matką, wdową i zakonnicą, cokolwiek spotykało ją w życiu z woli Boga przyjmowała z wielkim poddaniem i zaufaniem Bogu. W wydarzeniach tych starała się odczytać myśl Bożą oraz realizować ją na Jego chwałę.
Wychowywana w atmosferze miłości Boga, drugiego człowieka oraz Ojczyzny już od małego wzrastała w świętości.
Z czasem sama zaczęła troszczyć się o swoje życie duchowe. Często korzystała z sakramentów świętych, ponieważ jak później wspomina chciała szybko zostać świętą. Była ona posłuszna rodzicom widząc w tym wolę Boga nawet wtedy, gdy nakazują jej, by zamiast iść do klasztoru, wyjść za mąż za o wiele starszego od siebie Józefa. Celina upatrywała swe szczęście w wiernej realizacji woli Bożej, której wyrazicielami byli dla niej rodzice. Była wobec nich pełna miłości i wdzięczności, gdyż to oni przekazali jej wiarę oraz szczerze troszczyli się o jej szczęście.
Owocem jej posłuszeństwa jest nasze Zgromadzenie utworzone przez Celinę wraz z córką Jadwigą, a przecież mogło nas nie być.
Celina wzorowo wypełniała również swe obowiązki małżeńskie. Choć wyszła za mąż z woli rodziców, to jednak swego męża oraz całą rodzinę otaczała szczerą miłością. W domu stworzyła iście rodziną atmosferę, męża wspierała w zarządzaniu majątkiem również materialnie nie odstępując go w czasie trudnej choroby i śmierci.
Dzieci wychowywała w sposób niezwykle odpowiedzialny. Wiedziała, że nie należą do niej, ale do Boga. Mężnie przyjęła śmierć dwójki z nich. Troskliwie dbała o pozostałe: o ich wykształcenie, życie moralne i religijne, wpajała im miłość do Boga i Ojczyzny oraz szacunek dla drugiego człowieka. Swoje uwagi dotyczące ich wychowania zapisywała w pamiętniku, aby po latach córki mogły skorzystać z jej wskazówek.
Jako wdowa prowadziła życie stateczne. I choć odżyły w niej pragnienia oddania się na służbę Bogu, to jednak na pierwszym miejscu stawiała sprawę wychowania i wykształcenia córek. Dopiero kiedy się usamodzielniły zaczęła myśleć o życiu zakonnym. Realizację tego dzieła podjęła wraz ze swoją młodszą córką Jadwigą oczywiście za jej wyraźną zgodą. Miała nadzieję, że jako młodsza przejmie po niej zapoczątkowane dzieło zgromadzenia. Niestety obok różnych trudności, z którymi mężnie borykała się przy zakładaniu zgromadzenia musiała również zmierzyć się z przedwczesną śmiercią 40 letniej Jadwigi. Została sam u steru młodego zgromadzenia.
Po długiej modlitwie, w czasie której oddała Bogu wszystkie troski swego życia wyznała: Nie ma rzeczy, której by dusza z miłości do Jezusa nie wytrzymała.
Matka do końca swoich dni z wielką miłością pochyla się nad każdą siostrą oraz nad całym zgromadzeniem, aby pod każdym względem przygotować je do samodzielnego istnienia już po jej śmierci, która zbliżała się przecież nieuchronnie. Była szczerze oddana swej pracy, wytrwała w przeciwnościach, rozmodlona i ufająca Bogu. Do końca próbuje odkryć plany Boga wobec zgromadzenia.
Umiera 26 października 1913 roku w Krakowie w ogólnej opinii świętości. W 1944 roku z inicjatywy Papieża Piusa XII rozpoczęto proces beatyfikacyjny. W 1982 roku papież Jan Paweł II podpisał dekret o heroiczności cnót.


9. Świętość jej życia zaowocowała nagrodą nieba. Jesteśmy tego pewne, gdyż potwierdzają to cuda, które dzieją się za jej wstawiennictwem.
C u d a – których możemy doświadczyć również my w naszym świecie i w naszym życiu,
Jednak by one mogły się ziścić, abym ja mogła ich doświadczyć w swoim życiu potrzeba, aby na wzór M. Celiny:

  • modlić się o silną wiarę – która wszystko zwycięża
  • być posłusznym i zaufać Bogu – bo tylko Bóg dobrze zna moją przeszłość i przyszłość, kocha mnie tj. chce mojego prawdziwego szczęścia;
  • wytrwale oczekiwać na działanie Boga, który sam wie kiedy najlepiej dla dobra człowieka dotknąć go łaską, a kiedy pozostawić w cierpieniu.

Takim cudem jest min. istnienie naszego zgromadzenia, bo przecież gdyby nie posłuszeństwo Matki Celiny dzisiaj nie byłoby Zmartwychwstanek, a Celina należałaby do innego zgromadzenia. To wiele łask, których ludzie doświadczają od Boga za Jej wstawiennictwem.


10. Takiego cudu doświadczyła rodzina Mecherzyńskich. Adam i Magdalena wraz z dwójką dzieci mieszkają w Krakowie.
Syn Andrzej od małego lubił wspinać się po szafach, różnych półkach i po wszystkim, co choćby trochę wystawało. W domu nazywali go pająkiem. Gdy w mieszkaniu robiło się cicho, był to znak, aby Tato w ciszy, aby nie przestraszyć dziecka udał się na wysokościowe poszukiwania syna – pająka. Kiedy miał trzy lata tato zdjął go z najwyższej półki regału, a mając siedem lat postarał się o jeszcze efektowniejszy wyczyn.
Tak wspomina ten dzień mama Andrzeja: My mieszkamy na pierwszym piętrze, ale to drzewo przed domem sięga do czwartego piętra. Syn miał siedem lat, kiedy zauważyliśmy jego pięty, bo był już na wysokości drugiego piętra. Kiedy otworzono na osiedlu pierwszą ścianę wspinaczkową był tam pierwszy, wkrótce pojechał na mistrzostwa do Lublina. I tak się zaczęło: Puchar Polski juniorów, mistrzostwo Polski rok po roku oraz wicemistrzostwo świata.
20 VII 1999 r. trenował jak zwykle. Telefon: Andrzej odpadł od ścianki, leży już w karetce, ale ma złamaną podstawę czaszki, wstrząs mózgu, uszkodzenie pnia mózgu i potężny krwiak w czaszce.
Następnego dnia miał służyć do Mszy św. w kościele parafialnym. Zapłakana mama prosi o modlitwę siostry CR pracujące w tej parafii. Trzeba zaznaczyć, iż mama Andrzeja jest prawnuczką córki naszej Założycielki M. Celiny Borzęckiej.
A sama M. Celina za swego życia znana była z niezwykłej troski o swą naturalną rodzinę.
W całym zgromadzeniu ruszyła nowenna za wstawiennictwem M. Celiny. Andrzej leżał w ty czasie w szpitalu na intensywnej terapii w śpiączce, lekarze robili co mogli, ale nie dawali rodzinie zbyt dużych nadziei, rodzina i siostry modliły się.
Szóstego dnia po wypadku dalej jest w śpiączce, a lekarze mówią, że jeśli nawet się obudzi będzie sparaliżowany i głuchy. Pod koniec tego dnia zaczyna powoli okazywać znaki życia: porusza rękami i oczami.
Na dobre obudził się siódmego dnia nowenny, a pierwsze jego słowa to: Kiedy będę się wspinał.
9 dnia nowenny został wypisany do domu, a wieczorem uczestniczył z rodzicami we Mszy św. w parafii.
Na jego widok siostry stwierdziły, że albo diagnoza była mylna, albo na ich oczach dokonał się cud za wstawiennictwem M. Celiny.
Natomiast prowadzący go neurochirurg dr hab. Edmund Szwagrzyk powiedział, iż: wyzdrowienie Andrzeja jest najbardziej niezwykłym i niewytłumaczalnym przypadkiem w jego długoletniej praktyce. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś po tak ciężkim urazie głowy, wprost z intensywnej terapii poszedł do domu.
Obecnie Andrzej studiuje filozofię i matematykę na UJ i nadal po mistrzowsku wspina się ku górze. I oto nasza cudowna świętość.


11. Jednak, aby wypraszać takie cuda u Boga trzeba być naprawdę bardzo blisko Niego najpierw tu na ziemi, a potem w niebie. Trzeba być świętym i to cudownie. A ten cud to potwierdził - M. Celina jest święta. Dnia 27 X 2007 roku w Rzymie decyzją papieża Benedykta XVI została ona wyniesiona na ołtarze i nazwana błogosławioną.


12. Zachęcamy do żarliwej modlitwy przez wstawiennictwo M. Celiny, która doświadczając trudów życia potrafiła z Bożą pomocą przeżywać je na sposób święty jako młoda dziewczyna, żona, matka, wdowa i zakonnica dziś chce pomagać nam – współcześnie borykających się z trudnościami dnia codziennego.


13. Zachęcamy do bliższego zapoznania się z jej postacią oraz do podjęcia jej drogi w swoim życiu szczególnie przez młode dziewczęta.


Opracowała: s. Anna Maria Lewandowska CR

Zmieniony: środa, 19 sierpnia 2009 20:12  

Krótka modlitwa

Boże, coraz bardziej milczący, im bardziej narasta cisza, tym więcej stów: mówię do Ciebie, mówię i biję się w piersi, mamrocząc sylaby, których znaczenia sam nie rozumiem; wiem jednak, że słyszysz i wysłuchujesz, pochylasz się z litością: uspokajam się więc i milczę.

Statystyki serwisu

Odwiedzin ogółem:
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj:347
mod_vvisit_counterWczoraj:549
mod_vvisit_counterTen tydzień:1576
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień:4120
mod_vvisit_counterTen miesiąc:12236
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc:17993

Gości on-line: 10
Twoje IP: 54.198.165.74
,
Dziś jest: 20 Wrz 2017

Nasz sponsor

Serwis naszej parafii działa na serwerach firmy Online
onlinesc.net


Główna Zmartwychwstanki Podsłuchane u sióstr Matka Celina – cud świętości